Patelnią i piórem

Karkonosze ponownie

 

 

C:\fakepath\Szlak na Śnieżkę.JPG                                    

 

 No i minęło lato, a trzeba przyznać, że było to naprawdę piękne lato. Wstęp do niego miałem dość intensywnie zagospodarowany. Najpierw obrona pracy inżynierskiej, tu muszę przyznać, że pomimo intensywnych starań komisji dyplomowej i krzyżowego ognia pytań jednak, mimo wszystko zostałem inżynierem. Później kołomyje ze zmianą auta i wszelkimi ceregielami z przystosowaniem go do normalnego użytkowania. Suma sumarum, pod koniec wakacji udało mi się wygospodarować tydzień na rodzinny wyjazd w Karkonosze. Stali tu bywalcy być może pamiętają mój wpis „Szczyty w chmurach”, innych odsyłam do archiwum. Tym razem spełniłem swoje małe marzenie by utknąć w karkonoskim schronisku Odrodzenie na kilka dni i wyruszać z niego na szlaki i to głównie na czeską stronę. I wiecie co? Udało mi się! Spakowałem moją Beatkę, syna z dziewczyną, dołączyła się para naszych przyjaciół i wyruszyliśmy. Z Grudziądza to całkiem spory kawałek drogi, zwłaszcza, że w pobliże schroniska można dojechać tylko od czeskiej strony no i trzeba jeszcze kawałek podejść na nogach. Po drodze zaliczyliśmy kawkę w Legnicy, zakupy w Szklarskiej Porębie i telemark w Harrachovie. Potem to już tylko Karkonosze… cudne.

Pięć dni na szlakach, pięć dni ponad dwudziestokilometrowych wędrówek pośród pięknych okoliczności przyrody… Fotografie nie oddadzą tego co Karkonosze nam pokazały, co mieliśmy okazje doświadczyć naszymi zmysłami.

 

C:\fakepath\i dla tego kocham Karkonosze.JPG

 

Wspaniale było po kilkugodzinnej wędrówce zasiąść w schronisku do flaszeczki, delektować się zachodzącym za szczytem Wielkiego Szyszaka słońcem i omawiać szlak na dzień kolejny.

 

C:\fakepath\Zachód słończ za Wielkim Szyszakiem.JPG

 

Schronisko Odrodzenie być może nie gwarantuje specjalnych wygód czy komfortu ale ma klimat i jest w samym środku Parku Karkonoskiego skąd jednodniowymi wypadami można przejść najciekawsze szlaki, zwłaszcza te po stronie Czech. W Karkonoszach byłem trzeci raz i właśnie tak marzyło mi się zawitać tam po raz kolejny. Popatrzcie na fotografie, wprawdzie fotograf ze mnie żaden, ale robiłem co mogłem by przekazać choć odrobinę z tego co widziałem i przeżyłem.

 

C:\fakepath\Śnieżne Kotły.JPG

 

    C:\fakepath\Na Wielkim Szyszaku.JPG

 

    C:\fakepath\Relaks w Śnieżnych Kotłach.JPG

 

    C:\fakepath\Biała Łaba.JPG

 

   C:\fakepath\Czeskie góry.JPG

 

      C:\fakepath\Medvedi Boudy.JPG

 

 C:\fakepath\dolina Łaby.JPG

 

  C:\fakepath\Słonecznik.JPG

 

   C:\fakepath\W drodze do ĹşrĂłdeł Łaby.JPG

 

     C:\fakepath\Widok na doline Łaby.JPG

 

      C:\fakepath\Widok z Czeskich Kamieni.JPG

 

  C:\fakepath\Żródła Łaby.JPG