Patelnią i piórem

"Danuta W" w Grudziądzu

       W poprzednim wpisie obiecałem opisać swoje wrażenia ze spektaklu „Danuta W”, biorącego udział w Grudziądzkiej Wiośnie Teatralnej. Może najpierw parę słów o samym spektaklu. Jest to monodram, czyli jak wiadomo spektakl jednego aktora. Sztuka napisana przez samą Danutę Wałęsę i Piotra Adamowicza, podobnie zresztą jak książka, na podstawie, której stworzono ten spektakl, czyli „Marzenia i tajemnice”. Fakt wydania tej książki, odkrywającej sekrety z prywatnego życia Wałęsów stał się dosyć głośnym wydarzeniem, nie tylko medialnym. Co mnie przyciągnęło szczególnie do obejrzenia tej sztuki? Przede wszystkim dwa nazwiska:

Adaptacja, wykonanie i scenografia: Krystyna Janda

Reżyseria: Janusz Zaorski

   Przyciemniona scena, pojedynczy reflektor oświetla tylko stojący na niej szklany stół oraz stojący obok nowoczesny, cały przeszklony piekarnik. Z początku wydawał się tylko atrapą… jakaż pomyłka. Wchodzi aktorka, na środku sceny zaczyna przedstawiać Danutę Wałęsę, jakby czytała początek życiorysu… mówi o miejscu urodzenia, nazwiskach rodziców, datach urodzin itd. Po chwili zakłada kuchenny fartuszek i staje za stołem. Od tej chwili mówi już, jako Danuta. Kiedy wyszła Krystyna Janda skupiłem wzrok na aktorce, ale jednak z boku dochodziły mnie pochrząkiwania ludzi, ktoś zakasłał, ktoś kichnął… przeszkadzało mi to i irytowało, bowiem nie słyszałem dobrze słów aktorki.  Faktem jest, że to właśnie wymusiło na mnie jeszcze większą uwagę i po chwili już poza tekstem wypowiadanym przez Panią Jandę nic do mnie nie docierało. Uważam, że jest to najwyższą sztuką, by jeden aktor tak przykuł uwagę widza. Istotne jest to, że Krystyna Janda nie grała Danuty Wałęsy, ona mówiła jej słowami. Była kobietą, która opowiada o ciężkim losie innej kobiety mówiąc w pierwszej osobie… mówiąc jej ustami. Czy się z nią identyfikowała… chyba nie. Sama o tej sztuce wypowiedziała się tak:

„Ten spektakl i ta rola, z legendarnym przywódcą Solidarności i Prezydentem Polski  w tle, to jedno w największych moich wyzwań życiowych, nie tylko zawodowych, ale także ludzkich i obywatelskich. Każdego dnia wyznania pani Danuty Wałęsowej budzą mój podziw i wzruszenie. Prostota i szczerość tych wypowiedzi zdumiewa i wywołuje szacunek. Wszystko to budzi ochotę, aby w ogóle historię Polski opowiedzieć od strony kobiet.”

   Nie chce opowiadać o treści tej sztuki. Tych naprawdę zaciekawionych odsyłam do książki lub na spektakl do Teatru Polonia. Spektakl trwał prawie 2,5 godziny z przerwą. Do antraktu Janda stała głównie za stołem i przygotowywała ciasto: obierała jabłka, wyrabiała ciasto, przygotowywała dodatki. Ostatecznie wyłożyła wszystko na blaszce do pieczenia i krótko przed przerwą włożyła do piekarnika. Po przerwie aktorka wznawiając swój monolog dalej krzątała się za stołem, czasami tylko przysiadając na krześle stojącym obok czy zaglądając do piekarnika. Po jakimś czasie ciasto z piekarnika zostało wyjęte. Jakież było zaskoczenie, gdy po teatrze rozszedł się wspaniały zapach świeżo upieczonej szarlotki. Na zakończenie pani Krystyna Janda pokroiła upieczone przez siebie ciasto, które zostało rozczęstowane wśród widzów. Niestety nie znalazłem się pośród obdarowanych szarlotką szczęśliwców. Przez cały czas trwania spektaklu, na tylnej ścianie sceny wyświetlane były archiwalne, dokumentalne sceny z lat 70-tych i 80-tych, w tym odtworzone całe przemówienie Pani Danuty z Oslo, kiedy to odbierała nagrodę Nobla dla męża. Właśnie, nie w imieniu męża, ale dla męża, bowiem jak sama powiedziała odbiera ją w imieniu polskich kobiet, których mężowie strajkują, są więzieni czy represjonowani.

   Po spektaklu odbyło się spotkanie z Danutą Wałęsą oraz Piotrem Adamowiczem, który to tak naprawdę napisał „Marzenia i tajemnice” na podstawie rozmów i wspomnień Pani Prezydentowej. Spotkanie jak spotkanie, nie odbiegało niczym od innych spotkań autorskich, no może za wyjątkiem bohaterki tego spotkania i jej roli w historii tego kraju. Żałuję, że niestety Krystyna Janda nie mogła zostać, tłumacząc się koniecznością szybkiego powrotu do Warszawy i przygotowania się do ważnej premiery w teatrze. Miałem do niej tyle pytań…

    W najbliższy weekend, czyli już jutro, następna odsłona Grudziądzkiej Wiosny Teatralnej:

  • Sobota: Teatr Śląski z Katowic i „Piąta Strona Świata” autorstwa Kazimierz Kutza
  • Niedziela: Bałtycki Teatr Dramatyczny z Koszalina „Jesteśmy na wczasach, czyli polska miłość” piosenki Wojciecha Młynarskiego.

Zobaczymy, coś napiszemy…