Patelnią i piórem

Zmiany

            Minął rok, może nie cały, od ostatniego mojego wpisu na blogu. Rok pełen wydarzeń, trudnych decyzji, życiowych zakrętów wręcz. Blog został, ale gdzieś zagubił mi się sens patelni i pióra. W zamyśle blog, na którym chciałem trochę chwalić się swoją twórczością, a w części „patelnia” podzielić się swoim, niewielkim wprawdzie, doświadczeniem w męskiej kuchni. Liczyłem, że udzielę, przede wszystkim panom, kilku rad na temat szybkiego i prostego gotowania. Dzisiaj, wszyscy dookoła gotują i każdy jest ekspertem. Media, głównie stacje TV, zalewają nas programami kulinarnymi, a w księgarniach dominują wszelakie książki kucharskie, których wielotysięczne nakłady przekraczają (o zgrozo!!!) nakłady pozycji z literatury pięknej. Gdzie tu jest sens mojego kucharzenia w sieci? Nie ma. Z blogowej części „piórem” też nie do końca jestem zadowolony. Przychodzi taki czas, kiedy autor chce postąpić krok na przód. Przekazać swoje wiersze do oceny w inne miejsce niż forum internetu, chociażby wziąć udział w tak licznych konkursach literackich lub zorganizować jakiś debiut. I tu rodzi się problem. Przecież wszystko już zostało opublikowane. Wrzucone do sieci – jest już publikacja. Może to akurat nie jest dla mnie aż tak wielkim problemem, zwłaszcza dziś, kiedy to mój pierwszy tomik jest w drukarni, ale na przyszłość trzeba trochę oszczędniej szafować swoją twórczością.

       To wszystko, o czym piszę powodowało szereg przemyśleń, wątpliwości i poszukiwań sensu mojego blogowania. Nie bez znaczenia jest fakt, że większość mojego czasu absorbowała walka z rzeczywistością, działalność w Grudziądzkiej Grupie Literacko-Kulturalnej ŚWIT, a także, niestety, odkrycie możliwości FaceBooka.

        Co dalej z tym blogiem? Nie chciałbym zmarnować tego, co osiągnąłem dzięki „Patelnią i piórem”, a przede wszystkim tych wielu wspaniałych znajomości i możliwości goszczenia Was zarówno w swoim świecie jak i bycia gościem w tylu wspaniałych miejscach. Zmieni się koncepcja i treści zamieszczane w tym miejscu. Tytuł się nie zmieni, bo przecież jakoś funkcjonuje już w blogosferze. Zresztą nie tytuł jest istotny, a treść. Dziękuje wszystkim, którzy wytrwali i zaglądali tu od czasu do czasu i przepraszam za tak długie milczenie. Zapraszam, bądźcie ze mną.