Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 203 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kategorie

Bez tytułu

środa, 18 września 2013 12:32

                                        

 

 

                                         wielkie chwile cichego rozumu

                                         w moich myślach jak balon na wietrze

                                         pękający gdzieś w konarach drzew

                                         to marzenia i idee zgubione

                                         i tylko ktoś zbiera ich okruchy

                                         i płacze

 

Obudził mnie dziś telefon. w środku  "mojej" nocy, jeszcze z przymkniętymi powiekami rozmawiałem z synem. Piszę "mojej" nocy, bo w czasie ogólnopolskiej zwyczajnie pracowałem. Już nie zasnąłem. Leżałem w oczami wpatrzonymi w sufit i dotarło do mnie jak wiele spraw pozostawiam niedokończonymi, jak wiele ciekawych osobistych projektów pozostawiam samym sobie, w pół rozpoczętych... Dobrze, że chociaż studia skończyłem w miarę o czasie, to znaczy jeszcze przed emeryturą. Gdzieś z przepastnych czeluści szuflady wytargałem powyższy wiersz. Pisany prawie przed trzydziestu laty, a jak aktualny. Zmieniły się tylko priorytety i idee. Dociera do mnie, że czasu już mało zostało, że to syn a nie już ja goni właśnie za marzeniami. Zmiana warty Panie Piotrze. I tak powinno chyba być, ale i można jeszcze zadbać o siebie, o rozbujanie własnej codzienności. Tkwienie w kręgu zwykłej, nudnej rutyny nie jest właściwe, jeszcze nie teraz, jeszcze mam trochę czasu na realizacje mniejszych czy większych projektów. Zacznijmy od odkurzenia bloga. Szkoda tylko, że straciłem większość blogowych przyjaciół, a może nie, może przypomną sobie o mnie kiedy tylko się odezwę. Mam nadzieję, że jesteście rozsądniejsi niż ja. Tyle na dziś. Tylko tyle bo musze zebrać myśli jeszcze bardziej do kupy.

Teraz poprzeglądam neta w poszukiwaniu przepisów na dynie w occie. W kuchni ze stołu uśmiecha się do mnie taka dorodna pomarańczowa piękność. Uwielbiam dynie na słodko-kwaśno, zresztą mój Krzysztof też. Wiem, że coś Pani Jadwiga pisała o dyniach. Zaraz tam zajrzę.

Już wiem jaki będzie następny wpis. O powrocie w Karkonosze i o spełnieniu jednego takiego malutkiego marzenia. Pozdrawiam Was serdecznie moi drodzy i ... posłuchajcie

 

 

 


Tagi: wiersze, omnia

Potknięcie

wtorek, 07 maja 2013 19:40

 

 

 

oczywistym jest życie

potykane raz po raz

przez wypadki na ścieżce

sumą zdarzeń poznanych

ślady swoje zostawiam

i drogę zdeptaną troskami

gdybym wiedział którędy

szlak przez życie powiedzie

nie kroczyłbym tak lekkomyślnie

najważniejszym jest jednak

to potknięcie o Ciebie

jedyne z tysiąca potrzebne

 



Układ Zamknięty

piątek, 12 kwietnia 2013 15:06

 

 

Wczoraj obejrzałem film w kinie.

 

Ekranizacja prawdziwych wydarzeń z roku 2003.

 

"Układ Zamknięty"

 

Po skończonej projekcj... odechciało mi się żyć w tym kraju.



Duży Kuntersztyn poproszę!

poniedziałek, 25 marca 2013 15:55

 

 

patrząc sobie w oczy

sięgamy do uczuć

wypełniając ciała spełnieniem

na granicy łez

wytrzymałość pragnień

rozpuszcza się w chaosie

między myślą a drżeniem

między wdechem a krzykiem

rodzi sie rozkosz

 

W połowie zeszłej dekady sytuacja życiowa zmusiła mnie do wyjazdu za naszą zachodnią granice, „za chlebem” wprost powiedziawszy. Ostatecznie wylądowałem w małym, urzekającym miasteczku w niemieckim landzie Baden-Württemberg. Nie będę tu opisywał uroków Niemiec, ale celem małego wprowadzenia opiszę moje spostrzeżenia dotyczące piwa, a właściwie browarów. Przy okazji swojej pracy odwiedziłem kilka niemieckich miasteczek, a skoro już „wylądowałem” w tym kraju to nie sposób było nie skosztować lokalnego piwa. Zauważyłem nieprawdopodobnie rewelacyjna rzecz, a mianowicie każde z odwiedzanych przeze mnie miast miało przynajmniej jeden lokalny browar, którego wyroby miejscowe knajpki i sklepy sprzedawały w pierwszej kolejności. Oczywiście wszędzie do kupienia było piwo z browarów „ogólnokrajowych”, ale kupowane raczej przez przejezdnych czy okazjonalnych piwoszy.  Nie, nie będę tu rozwodził się nad porównaniami kultury picia piwa, a nad… jego produkcją. Wszyscy którzy lubią się napić złocistego piwka wiedzą jak bardzo zwyczajnie zepsuła się jakość piwa w naszym kraju. Ktoś czytając to powie, o czym on tu pisze?! O piwie napisano już wszystko, ale dla przypomnienia. Wujek Google mówi, a właściwie Wikipedia:

 

Piwo – najstarszy i najczęściej spożywany napój alkoholowy oraz trzeci po wodzie i herbacie najbardziej popularny napój na świecie]. W znaczeniu ogólnym piwo to każdy napój otrzymany w wyniku enzymatycznej hydrolizy skrobi i białek zawartych w ziarnach zbóż i poddany fermentacji alkoholowej. W węższym znaczeniu pod pojęciem piwa rozumie się napój zawierający alkohol i dwutlenek węgla otrzymany w wyniku fermentacji alkoholowej wody, słodu i chmielu przy użyciu wyselekcjonowanych szczepów drożdży

Tradycje piwowarskie na ziemiach polskich sięgają najdawniejszych czasów, dziejów ludów prasłowiańskich i prapoczątków polskiej państwowości. Piwo było najbardziej popularnym napojem alkoholowym wśród Słowian, którym przypisuje się rozpowszechnienie we wczesnośredniowiecznej Europie umiejętności zaprawiania piwa szyszkami chmielowymi (lub wywarem z nich uzyskanym) w celu podniesienia walorów smakowych napoju. Smak piwa poprawiano również miodem, który dodatkowo przyspieszał fermentację trunku.O piwie warzonym z pszenicy, jęczmienia, żyta i orkiszu wspomina Jan Długosz w swoich Rocznikach, czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego (Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae) nadmienia o Przemysławie księciu poznańskim, "że podczas 40-dniowego postu odziany włosiennicą, używał tylko ladajakiego piwa i wina cienkiego. W innem miejscu o tymże księciu pisze, że był chorowity i pijał tylko słabe piwa." Gall Anonim pisze także o piwie w swojej Kronice polskiej (Chronica Polonorum). Najstarszym dokumentem wzmiankującym o piwie w Polsce jest kronika Thietmara z Merseburga, w której Bolesław Chrobry, pierwszy król Polski określony został mianem piwosza. [1]

 

I tym właśnie chciałem nawiązać do sprawy braku lokalnych, małych i tradycyjnych browarów w naszym kraju. Rozrost kampanii piwowarskich (mamy ich chyba ze cztery) spowodował upadek lub wykupienie i zamknięcie tych browarów, czasami bezpowrotne zaginięcie tradycyjnych receptur warzenia piwa. Jednym z takich przykładów jest browar w Grudziądzu. Browar w Grudziądzu istniał zawsze. W zapisach źródłowych czytamy, że do potopu szwedzkiego istniał na zamku grudziądzkim browar starościański, później przeniesiony do folwarku Fijewo nad Trynką.  W 1810 roku posiadaczem wielu ziem w okolicach miasta został Franciszek Chales de Beaulieu, którego rodzina ostatecznie wykupiła browar i włączyła go do swoich ziem w Małym Kuntersztynie. Od tego momentu browar przyjął nazwę Kuntersztyn, a w 1876 roku przeistoczył się w przedsiębiorstwo o szerokim potencjale produkcyjnym i handlowym. Do niedawna istniały jeszcze budynki z tego okresu. W 1896 roku browar przeistoczył się w spółkę akcyjną, a w latach międzywojennych przetrzymując doskonale czas kryzysu nabrał nawet charakteru kompanii piwowarskie, w której skład wchodziły browary w Tczewie, Świeciu, Toruniu, Kobylepolu koło Poznania.  Był jednym z czołowych browarów w międzywojennej Polsce, a grudziądzkie piwo ulubionym napojem naszych ułanów. Mimo ogromnych zniszczeń w czasie wyzwalania miasta w 1945 roku (miasto Grudziądz było twierdzą) budynki browaru cudem ocalały co pozwoliło na szybkie wznowienie produkcji. W 1960 roku browar został włączony do struktur Zakładów Piwowarskich w Bydgoszczy, a w 1992 roku w wyniku prywatyzacji powstała spółka Kujawiak Browary Bydgoskie, która w 2000 roku została przejęta przez austriacki koncern Brau Union S.A.. Kilka miesięcy później zaprzestano produkcji piwa w grudziądzkim browarze, a markę „Kuntersztyn” przeniesiono do Warszawy. To tak jakby w Grudziądzu produkowano piwo o nazwie powiedzmy… Żoliborz. Jednak grudziądzcy biznesmeni i pasjonaci nie dali za wygraną. Powstała firma Browary Grudziądz. W styczniu 2003 browar nad Trynką ponownie rozpoczął warzenie piwa ( i to jakiego!!! ). Nawiązując do tradycji i historii miasta wprowadzono między innymi marki „Kunter”, „Hubal” i „Rotmistrz”. Browar powrócił także do organizowania tradycyjnych ław piwnych w zabytkowej słodowni. [2] Dlaczego grudziądzkie piwo było takie wyjątkowe? A to z prostej przyczyny, dzięki zaangażowaniu i determinacji pasjonatów piwoszy doszukano się w archiwach miasta bardzo starych receptur, których wprowadzenie do produkcji przy zastosowaniu nowoczesnej technologii dało tak zadziwiające rezultaty smakowe. Na początku działalności, czyli w 2003 roku, firma skorzystała z ulgi akcyzowej. Z definicji należy się browarom, które produkują rocznie mniej niż 20 tysięcy hektolitrów piwa. Ulga ma wspierać małe, rozwijające się browary, czyli takie, jak m.in. grudziądzki. W 2005 roku Urząd Celny w Toruniu uznał, że browarowi ulga się jednak nie należy. Nakazał firmie zapłacić 1,2 mln zł zaległego podatku akcyzowego za rok 2003 wraz z odsetkami. Prezes Browarów pokazując urzędom stos różnych dokumentów, w tamtych latach dosłownie w nich ugrzązł. Zamiast koncentrować się na prowadzeniu firmy, walczył z urzędnikami. Napisał pismo do rzecznika praw obywatelskich. Rzecznik go poparł. W jego odpowiedzi czytamy: "Nastąpiło odstępstwo od zasady równego traktowania w stosowaniu obniżek…” Na nic to wszystko. Trzeba było więc zacząć płacić bolesne raty podatku akcyzowego. Nie było już z czego organizować kampanii promocyjnych. Pozostało jedynie ogłosić światu, że browar produkuje zdrowe piwo, ale dziś to przecież za mało. Nie było też czym konkurować, bo cena grudziądzkiego piwa przestała być atrakcyjna. Rosły zaległości i należało stawić im czoła. Efekt? Piwo było droższe niż u konkurencji.  Urząd Skarbowy w Grudziądzu wysłał pisma do kontrahentów browaru i poinformował, że w związku z zaległościami podatkowymi, przejmuje jego wierzytelności …i to w środku sezonu! [3] Problemy przedsiębiorstwa Browary Grudziądz z Urzędem Celnym spowodowały, że w 2008 roku zakład w Grudziądzu zakończył działalność. Pięćdziesięciu pracowników poszło na bruk i to mieście gdzie jest dużo ponad trzydziestoprocentowe bezrobocie. Mieszkańcy miasta stracili nieco więcej. Od 2009 r. istnieje projekt przebudowy nieczynnego zakładu na galerię handlową, kolejną w tym mieście i chyba już nikomu niepotrzebną. W zamierzeniach inwestorów jest stworzenie w części centrum handlowego browaru restauracyjnego. Dodajmy, że jest to ścisłe centrum miasta… atrakcyjna lokalizacja nieprawdaż? Jednak do dziś miejsce to straszy dziurą w ziemi i skorupami częściowo zburzonych zabytkowych budynków browaru. Nasza rzeczywistość.

No to po piwku? Tylko jakim… bez znaczenia, wszystkie smakują tak samo.

 

[1] Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Piwo,

[2] Kalendarz grudziądzki 2004, red K. Skowrońska, Grudziądzkie Towarzystwo Kultury, Grudziądz  2003.

[3] Gazeta Pomorska,  http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080718/REGION/984480925

 

..a przy chłodnym piwku proponuje posłuchać ( mnie rozkłada na łopatki)

 



środa, 17 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  159 582  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to